|
· W latach 2008-2011, kiedy PKB całej Unii przeciętnie spadło, skumulowany wzrost gospodarczy Polski był najwyższy w UE i wyniósł 15,5%. Także w rok 2012 wchodzimy z silną gospodarką. Na przykład w grudniu produkcja przemysłowa wzrosła aż o 7,7%, podczas gdy spodziewano się wzrostu o 6,4%. Wszystko wskazuje na to, że nasza gospodarka rozpędziłaby się bardziej, gdyby nie zagrożenia z zewnątrz. · Nie uzyskalibyśmy tak dobrych wyników, gdybyśmy w czasie kryzysu nie prowadzili roztropnej polityki gospodarczej, dzięki której dziś jesteśmy wśród krajów o najniższym wzroście długu publicznego. Według Komisji Europejskiej od 2007 r. aż 20 krajów Unii miało od nas wyższy wzrost relacji długu do PKB, w tym takie kraje uznawane za wzory dyscypliny budżetowej jak Niemcy, Dania czy Holandia. Dzięki temu rynki przestały nas ślepo wrzucać do jednego worka z innymi gospodarkami regionu i w końcu zaczynają dostrzegać, że Polska pozytywnie się na tym tle wyróżnia. Społeczeństwo powinno jednak wiedzieć, że Platforma Obywatelska i PSL były w tej walce z kryzysem osamotnione na polskiej scenie politycznej – opozycja z PiS-em na czele negowała bodaj każde posunięcie antykryzysowe rządu. Na szczęście próby te nie powiodły się. · W swoim expose premier zapowiedział kolejne reformy strukturalne, które zapewnią stabilność finansów publicznych w średnim i długim okresie, a przez to także wysoki wzrost gospodarczy, czyli po prostu większy dobrobyt. Ale skutki te będą widoczne nie tylko w średnim i długim okresie – już teraz wzmacniają one bowiem zaufanie do naszej gospodarki. Potwierdzeniem tego jest na przykład to, że w ostatni czwartek dyrektor agencji ratingowej Fitch zapowiedział, że perspektywa ratingu Polski w 2012 r. może wzrosnąć. Już w piątek zaś ta sama agencja ratingowa obniżyła ratingi pięciu krajów strefy euro: Włoch, Hiszpanii, Słowenii, Belgii i Cypru. Natomiast dwa tygodnie temu agencja ratingowa Standard&Poor’s obniżyła ratingi takim, wydawać by się mogło gigantom gospodarczym, jak Francja i Austria, które cieszyły się wcześniej najwyższym ratingiem AAA (potrójne „A”) czy Włochom, których rating spadł wręcz poniżej ratingu Polski. Taki los spotyka kraje, które w swojej polityce gospodarczej nie kierują się przezornością. · W taki nieodpowiedzialny sposób zachowuje się dziś opozycja. Nie zdążyły jeszcze przebrzmieć słowa wypowiedziane przez premiera w expose, a już ze strony opozycji posypały się głosy sprzeciwu wobec zapowiedzianych reform. Jak to rozumieć? Czy opozycja nie chce, aby Polska miała większą wiarygodność, abyśmy mieli wyższe ratingi, aby nasze społeczeństwo płaciło rynkom finansowym mniejsze odsetki od długu? · Budżet na 2012 r. wpisuje się w dotychczasową rządową strategię walki z kryzysem. Ze względu na wspomnianą niepewność i ryzyka zakładamy w nim wzrost PKB w wysokości 2,5%, dochody na poziomie 293,8 mld zł, wydatki na poziomie 328,8 mln zł i deficyt nie przekraczający 35 mld zł, co pociągnie za sobą ogromny spadek deficytu finansów publicznych z poziomu 7,8% PKB, który mieliśmy w 2010 r. W ciągu tych 2 lat jest to spadek rzędu 73 mld zł, i to bez bolesnych cięć i bez bolesnych podwyżek podatków. · W konsekwencji budżet na 2012 r., wraz z ustawą okołobudżetową, pozwoli na zlikwidowanie nadmiernego deficytu już w 2012 r. Potwierdziła to zresztą dwa tygodnie temu (11 stycznia br.) Komisja Europejska, według której Polska realizuje wszystkie zalecenia i jest na dobrej drodze do uzdrowienia finansów publicznych. Według Komisji nasz deficyt nieznacznie przekroczy 3% (3,3%). Według nas będzie to nieco poniżej 3% (2,97%), jednak nawet jeśli Polska trochę przekroczy ten próg, to nie będzie miało znaczenia dzięki bardzo pozytywnej ocenie dynamiki polskiej gospodarki i całokształtu podejmowanych przez nas środków, a także dzięki temu, że nasz rząd wynegocjował uwzględnianie przez Komisję Europejską kosztów reformy emerytalnej. I to pomimo tego, że większość komentatorów nie wierzyła wtedy, że to się w ogóle uda. · Znamienne zresztą jest to, że tego samego dnia, oprócz dobrej wiadomości dla Warszawy, z Brukseli wyszła także zła wiadomość dla Budapesztu. W przypadku Węgier, w ramach sankcji, Komisja Europejska zaleciła otwarcie kolejnego etapu procedury. Zresztą Węgry ponoszą już karę nie tylko ze strony Komisji, ale także ze strony rynków, czego najlepszym dowodem jest ich śmieciowy rating, najwyższe odsetki od obligacji (10% w porównaniu do 6% w Polsce) i spadek forinta (od 20 grudnia ubr. stracił on do euro 2,5%, podczas gdy złoty zyskał ponad 5%). · Tak znaczące obniżenie deficytu to ogromny sukces strategii gospodarczej, którą rząd konsekwentnie prowadzi od 2008 r. Jeszcze niedawno opozycja zarzucała nam, że jest to nierealne. Dziś opozycja zarzuca nam, że założenia budżetu na 2012 r. są nierealne. Podobnie jednak było w przypadku budżetu na 2011 r. – gdy zakładaliśmy 3,5%-owy wzrost PKB i deficyt budżetowy w wysokości 40,2 mld zł, to opozycja zarzucała nam, że te założenia są nierealne. Tymczasem okazuje się, że zrealizowaliśmy je i to z nawiązką – według piątkowych (27.01.br.) szacunków GUS-u, PKB w 2011 r. wzrósł aż o 4,3%, a deficyt według naszych szacunków wyniesie 25-26 mld zł. · Dzięki temu mamy dziś w pełni zabezpieczone wypłaty rent, emerytur, pensji nauczycieli, funkcjonariuszy i urzędników. W budżecie na 2012 r. założono waloryzację świadczeń emerytalno-rentowych od marca 2012 r. ogółem o 4,8%. Zwiększone zostały subwencje ogólne jednostek samorządu terytorialnego o 3,8%, w tym w części oświatowej – o 4,8%, co ma pokryć skutki przechodzące podwyżki dla nauczycieli o 7% wdrożonej 1 września 2011 r. oraz podwyżki w wysokości 3,8% planowanej od 1 września 2012 r. Wydatki na oświatę i wychowanie wzrosną ogółem o ponad 6%, czyli o prawie 2,5 mld zł (o 10,3 mld zł więcej niż w 2007 r.), z czego subwencja oświatowa zwiększy się o prawie 1,8 mld zł. Dobitnie pokazuje to, że rząd inwestuje w kapitał ludzki i nie szuka oszczędności tam, gdzie oszczędzanie mogłoby zaszkodzić przyszłości Polaków. Wydatki na renty socjalne wzrosną w stosunku do 2011 r. o prawie 6%, czyli ponad 100 mln zł, a na pomoc społeczną aż o 900 mln zł. · Jednocześnie rząd oszczędnie gospodaruje pieniędzmi podatników nie dopuszczając, tam gdzie nie jest to konieczne, do wzrostu wydatków. Dlatego, dzięki zamrożeniu wynagrodzeń w administracji, kwoty przeznaczone na administrację publiczną będą podobne do tych w 2011 r. · Opozycja zarzuca nam przy tym, że oszczędzamy np. na Funduszu Pracy. Nie chcą jednak przyznać tego, co jest w tym przypadku najważniejsze, czyli jak nasza całościowa polityka wpłynęła na sytuację Polaków na rynku pracy. A fakty są takie, że za naszych rządów, i to w czasie kryzysu światowego (w latach 2007-11) liczba miejsc pracy w Polsce zwiększyła się o blisko 0,9 mln, podczas gdy w tym samym czasie w UE-27 zmniejszyła się o 2 mln. Procentowo (niemal 6%) oznacza to drugi najlepszy wynik w całej Unii Europejskiej, przy czym wyprzedził nas tutaj tylko Luksemburg, który jest jednym z najbogatszych krajów na świecie, a przy tym bardzo małym tak, że nawet niewielka zmiana zatrudnienia oznacza tam duży przyrost procentowy. · Budżet na 2012 r. jest przy tym budżetem inwestycyjnym. Inwestycje publiczne wyniosą prawie 100 mld zł, czyli 6,1% PKB, co oznacza najwyższy poziom w Unii Europejskiej. Jest to także drugi najwyższy udział inwestycji publicznych w Polsce od początku transformacji. Wyższe inwestycje publiczne, w wysokości 6,4% były tylko raz – w 2011 r. · Oznacza to ogromne wydatki na inwestycje drogowe i kolejowe, które mogły jednak być zniweczone przez skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie opozycji, która z rezerwy celowej, przeznaczonej na współfinansowanie projektów unijnych, chciała przesunąć środki w sumie na 8,5 mld zł (PiS prawie 3 mld zł, Solidarna Polska prawie 3 mld zł, a SLD ponad 2,5 mld zł, a). Warto przy tym zauważyć, że w rezerwie tej jest tylko 6,9 mld zł, czyli ponad 1,5 mld mniej niż chciały w sumie zabrać wszystkie partie. · Jak sama nazwa tej pozycji budżetowej wskazuje – środki te współfinansują inwestycje w Polsce finansowane ze środków unijnych. Oznacza to, że w wyniku poprawek PiS-u nie byłoby w różnych regionach Polski inwestycji unijnych na prawie 7 mld zł, w wyniku poprawek Solidarnej Polski nie byłoby inwestycji unijnych na podobną kwotę, a w wyniku poprawek SLD na prawie 6 mld zł. · W sumie Polska straciłaby więc środki unijne na blisko 20 mld zł, co oznacza, że w różnych regionach Polski nie zbudowano by wielu obwodnic, mostów czy oczyszczalni ścieków. Nie wprowadzono by także wielu projektów informatyzacyjnych ułatwiających życie obywatelom. Wiele już rozpoczętych inwestycji musiałoby być zaniechanych. To pokazuje całą obłudę tych partii, bo przy każdej okazji powtarzają one, że rząd wydaje za mało środków unijnych. · Co najbardziej bulwersujące, w wyniku tych poprawek nie można by wypłacić polskim rolnikom prawie 6 mld zł dopłat bezpośrednich (w tym prawie 4 mld środków pochodzących nie z polskiego budżetu, a z budżetu unijnego). Ponadto rolnicy nie otrzymaliby dodatkowo ok. 4 mld zł, bo nie byłoby współfinansowania dla Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich w wys. 3 mld zł (samych środków unijnych). Co więcej, opozycja przy każdej okazji użala się nad losem samorządów, tymczasem w efekcie tych poprawek samorządy nie dostałyby z budżetu 715 mln zł na realizację projektów unijnych. · Szczegółowe dane na temat inwestycji drogowych w poszczególnych regionach w 2012 r. będą znane już niedługo (w ciągu najbliższych tygodni), gdy Krajowy Fundusz Drogowy zatwierdzi plan finansowy. Znane są już jednak inwestycje kolejowe (materiał na ten temat znajduje się w 2 załączniku). Źródło Biuro Prasowe KP PO |